środa, 11 listopada 2009
Trochę mnie nie było.
I dalej nie ma. Stwierdziłam jednak, że coś tutaj napiszę, żeby nikt mnie za karę nie zdymisjonował. Dużo się zmieniło od ostatniego wpisu :były wakacje, wyjazdy(dwa zaledwie), dom, później praktyki no i są studia. Zmieniłam się ja. Bardzo. To znaczy ciągle jestem tą która się spóźnia, gubi wszystko i wszędzie, i nawet własnego moczu na badania nie potrafi donieść.
środa, 17 czerwca 2009
Złote myśli Pani Kasi.
K: Nie wiem o co chodzi z tą śmietaną... Cały czas ją widzę na podłodze!
....
I tu mała rada dla wszystkich studentów. Nie pić. Nie palić. Albo chociaz świeżej śmietany na podłodze nie rozrzucać.
Prawda, żę zycie od razu staje się prostsze? i jakieś takie mniej zachlapane.
wtorek, 16 czerwca 2009
Pechowy dzień.
A może doba? Najpierw połamała mi się parasolka. Wieczorem dziwnym trafem wykończyłam swój telefon. Spadł mi po raz setny, na podłogę. Bardzo często spadał też na chodnik czy ulice, ale tym razem się rozwalił! Ja naprawdę myślałam, że jest niezniszczalny. Nie dało się naprawić, dlatego noc spędził obok mnie, bez obudowy.
Ja żyje!
Brak wpisów od kwietnia, ale to prawda. Oddycham, mam puls, a moje serce bije. Wszystko jakby wolniej, ale jednak. Kiedy jest o czym pisać, nie ma czasu na pisanie. Jak jest nudno i nic się nie dzieje, nie ma czego opisywać.
Zero przygód. No może jedna, albo dwie. Jak ta majowa burza, kiedy biegłam z bagażami, a towarzyszył mi deszcz. Co ja gadam! To ulewa była! Zgubiłam torebkę, zmokłam, zestresowałam się, a siostra myślała, że jakiś stary facet mnie zgwałcił.
sobota, 18 kwietnia 2009
Postanawiam poprawę.
Tak powinno być. Jeśli człowiek już chce, uważa, że musi i idzie do spowiedzi powinien założyć, że nie będzie powtarzał tych samym grzechów. Tak samo jak ja nie powinnam powtarzać tych samym słów w zdaniach następujących po sobie, a tu proszę…POWTARZAM. Trzykrotnie.
niedziela, 12 kwietnia 2009
Ja się boje małych dzieci.
Znowu dorwała mnie w łazience. Tym razem byłam ubrana żadnych staników na wierzchu, wszystko pod kontrolą. Nie spodziewałam się żadnych rewelacji.. ale przecież każdy ma prawo się pomylić, prawda?
wtorek, 24 marca 2009
Pipczę w supermarketach!
Niesłychana rzecz przytrafiła mi się minionej niedzieli. W zasadzie to nie chodzi o to, CO się wydarzyło, tylko JAK… Bo jak z domu wyjeżdżałam to stwierdziłam, że wezmę sobie pomidora, nie miałam gdzie, więc wrzuciłam do torebki. Wylądował gdzieś między milionem innych skarbów, które zaraz przed wyjściem wpadły mi w ręce. Jak już trochę człowiek sobie postudiuje to byle pomidora z domu na stancje bierze. Zawsze to dwa złote w kieszeni zostaje.
A Panu Stasiowi się to nie podoba.
No tak. To by było na tyle. Jak się zwykło wśród młodzieży mówić-pozamiatane.
Bo mnie się ostatnio coś pomieszało, źle wyjaśniłam. Nawiązując do kropki, której istnienie wykluczyłam. Chciałam powiedzieć, że kropki są, istnieją. Z tym tylko małym haczykiem, że oznaczają zarówno koniec jak i początek jakiegoś rozdziału, ale o tym już mówiłam.
poniedziałek, 16 marca 2009
Tak sobie myślę.
Podobno jest tak, że jak coś się kończy to coś się zaczyna. Podobno. Kiedyś nawet, miałam przyjemność czytać książkę Pana Sapkowskiego o takim tytule. Zresztą to logiczne.
Kilka słów wstępu.
Wpadłam na zupełnie, nieziemsko, krejzi-szalony pomysł. Stworze nową kategorię. Właściwie to już jest. Przed chwilą się zorientowałam( wiem, że późno, ale jak to mówią- lepiej późno niż później), że ja tu same śmieszne rzeczy piszę! A jak nie zabawne same w sobie to przynajmniej w taki sposób, który jest w stanie wywołać uśmiech na twarzy( no właśnie, gdzie pojawia się uśmiech? Na twarzy, ustach, zębach, a może w oczach albo sercu?). Koniec z tym.
|
Zakładki:
Nie to żeby reklama, ale wchodzić bez pukania
NIE-blogowe
|